czwartek, 23 kwietnia 2015

Przedstawiam Państwu Dublin

Dublin to miasto, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia ! Pomimo tego, że na początku wydawało mi się mega skomplikowane ( jak to bywa, kiedy jesteśmy w jakimś mieście po raz pierwszy), a problem sprawiało mi przejście kilku metrów chodnikiem ( ludzie tutaj chodzą jakoś inaczej. Naprawdę! )


 Kiedy po raz pierwszy pojechałam "do miasta" nie wiedziałam czego się spodziewać. Nie miałam też pojęcia jaki jest układ ulic, gdzie są jakieś charakterystyczne punkty, do których będę się mogła odnosić... No dosłownie nic. Co prawda nie jechałam sama. Wzięłam ze sobą znajomą, ale jak się okazało, ona też w tych sprawach nie była lepsza. Plan był prosty- słuchać nawigacji. Jednak po dwóch minutach strzałka, która pokazywała nasz cel, zaczęła się kręcić w kółko... To właśnie wtedy przekonałam się na własnej skórze, że Irlandczycy są bardzo pomocni. Pan, którego zapytałyśmy o drogę nie tylko powiedział nam gdzie iść, ale zaprowadził nas do celu ( a więc rada dla tych,którzy chcą odwodzić Irlandię- nie słuchajcie GPS-u, pytajcie ludzi). 




Z tej pierwszej wizyty w Dublinie nie pamiętam zbyt wiele szczegółów, ale pamiętam, że miasto mi się baaardzo spodobało. Później starałam się odwiedzać Dublin w każdy weekend i tak to zaczęłam się z nim poznawać coraz lepiej.


 Ale nie myślcie sobie, że Dublin to miasto, które kocha każdy odwiedzający. Ba, Dublin może wydawać się nawet brzydki. W samym centrum z łatwością można znaleźć zaniedbane budynki, a podążając w stronę przedmieścia jest coraz gorzej... Negatywne odczycia może jeszcze nasilać pogoda, która zwłaszcza w okresie zimowym lubi płatać figle. Wiadomo, przyjemniej jest zwiedzać miasto muskane przez promyki słońca, niż przedzierać się przez deszczowe ulice intensywnie zamiatane przez wiatr.Na szczęście Irlandczycy wynaleźli wiele sposobów na ogrzanie się w zimne dni. Ulice wypełnione są pubami, barami, restauracjami i kawiarniami.


 Cieżko jest wskazać jadną rzecz w Dublinie, która tak bardzo wpłynęła na moje postrzeganie tego miasta. Myślę, że jest ich wiele i wszystkie zlepiają się w jedną całość.


 O Dublinie będę pisać jeszcze nie raz. Mam kilka projektów w głowie, których realizacji już nie mogę się doczekać! W każdym bądź razie pierwsze spotkanie z Dublinem macie już za sobą ;)





niedziela, 12 kwietnia 2015

Krańce Świata

Houwth to miejscowość oddalona o około 15 km od centrum Dublina. Kiedyś była to mała wioska rybacka jednak z biegiem lat stała się rozwiniętym przedmieściem stolicy.



 Widoki z Cliff Walk.









  W Houwth byłam w poniedziałek wielkanocny i załapałam się na targ, na którym były sprzedawane głównie eko-wyroby lokalnych mieszkańców.





Tutaj samo miasteczko. Pomimo tego, że jest częstym celem wycieczek turystycznych, nie straciło swojego uroku. 






 Wyprzedaż starych książek ( i nie tylko. Ja na przykład kupiłam tam...filiżankę.)




wtorek, 7 kwietnia 2015

Easter 2015

W te święta odkryłam w sobie duszę podróżnika. W sobotę przejechałam w szerz całą Irlandię, żeby dostać się na zachodnie wybrzeże. Ilość godzin spędzonych w samochodzie- około 8 (liczone razem z przerwami na jedzenie), czas spędzony na klifach- około 3h, ilość spełnionych marzeń- jedno. Ale było warto! Na dowód publikuję zdjęcia :)












 Podróżując samochodem przez Irlandię można zahaczyć o wiele klimatycznych miejscowości. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak nazywała się miejscowość w której się zatrzymaliśmy... Ale bez wątpienia było pięknie.




  Niedzielę Wielkanocną spędziłam u znajomych w Dublinie. Dziewczyny przygotowały śniadanie z prawdziwego zdarzenia! I dowiedziałam się, że część Polaków je żurek właśnie na śniadanie! Pozostała dnia upłynęła nam dosyć leniwie w centrum Dublina.



 Wielkanocna parada w centrum Dublina.



 Odkrycie niedzieli- kawiarnia The Woollen Mills. Pychota!